Christophe Pinna – w pogoni za marzeniem

Piotr/ 1 października, 2017/ Karate-do, Ogólne/ 2 comments

Christopha Pinny nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Nazwisko to kojarzy na pewno większości trenujących i interesujących się karate sportowym. Dojrzalsi zawodnicy na pewno pamiętają jego widowiskowe kopnięcia z meczu Francja – Japonia, czy emocjonującą, finałową walkę Pinna – Benetello z MŚ w Monachium w 2000 roku. Christophe Pinna to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii sportowego karate. Jest to 4-krotny mistrz świata w kumite, 6-krotny mistrz Europy i wielokrotny Mistrz Francji. Po zakończeniu kariery zawodniczej, zdobywając mistrzostwo świata w kumite open w 2000 roku w Monachium, Christophe aktywnie działał na rzecz włączenia karate do programu Igrzysk Olimpijskich. Stał się ambasadorem tej sztuki walki, propagując ją i nauczając na całym świecie. Przez 9 lat, rokrocznie przyjeżdżał do Polski na zaproszenie klubu karate Bodaikan i dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem oraz inspirował swoją osobą. Myślę, że zgrupowania z Christophem wniosły dużą wartość do polskiego karate i dały świeże oraz nowoczesne spojrzenie na sportową walkę.

Christophe to charyzmatyczny nauczyciel, można powiedzieć, że profesor karate. Osobiście muszę przyznać, że treningi z mistrzem świata dużo wniosły do mojego karate. Miałem okazję dużo się od niego nauczyć, trenując z nim przez kilka seminariów – przez co mogłem również go lepiej poznać. Analityczne spojrzenie na walkę sportową, ogromne doświadczenie i bijąca charyzma to cechy, które utkwiły w mojej pamięci.
Już podczas naszych pierwszych spotkań w 2005 roku pojawił się temat obecności karate na Igrzyskach Olimpijskich. Jak widać musiało minąć dużo czasu zanim marzenie nas wszystkich – trenujących stało się realne. Christophe często wspominał o starcie na Igrzyskach, jeśli byłoby to możliwe, i jak na sportowca przystało – marzył o medalu olimpijskim. Pomimo, że zakończył karierę sportową w 2000 roku cały czas był aktywny nauczając na całym świecie. Jaka musiała być jego reakcja, gdy w sierpniu 2016 roku MKOL zadecydował o włączeniu KARATE WKF do programu Igrzysk Olimpijskich w Tokio 2020? Z pewnością dało mu to do myślenia….

Pinna vs Szumiło
Jakże spore było dla mnie zaskoczenie, gdy w internecie znalazłem walkę Christopha Pinny z zawodów Karate1, które odbywały się w Rotterdamie w marcu 2017 roku. Czyżby mistrzowi zabrakło adrenaliny i postanowił się po raz kolejny sprawdzić? Czy postanowił wrócić ze sportowej emerytury i jest to początek jakiegoś większego planu?
Jak się okazało – Christophe postanowił spełnić swoje marzenie – w wieku 48 lat podniósł rękawicę i walczy o kwalifikację olimpijską! Wariat – niektórzy z pewnością pomyślą. Dla mnie wielka inspiracja i przykład tego, jak bardzo można być wiernym swoim marzeniom. Wieli szacunek Krzysztof!
Oto część inspirującego wywiadu, którego Christophe Pinna udzielił dla www.combat-sports.net, w którym mówi o powrocie z emerytury, bardzo trudnych początkach treningów, negatywnych opiniach środowiska oraz o drodze do spełnienia swojego marzenia.

Podjęcie decyzji o powrocie nie było łatwe. Bardzo ciężkie były również początki…

Kiedy ogłosili, że karate będzie na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, po pierwsze uważałem, że to świetnie dla młodego pokolenia. Nie powiedziałem: Cool, rzucam sobie wyzwanie!  Nie byłem tym zainteresowany, ponieważ tak dawno zostawiłem karate.
Potem, gdy dni mijały, zacząłem o tym myśleć, nawet w ciągu nocy. Myślałem: “Cholera, to jest to co zawsze chciałeś osiągnąć”. Wspomnienia napływały … Całe nasze pokolenie marzyło, aby nosić okręgi olimpijskie na piersi na karate-gi. Walczyliśmy o to, aby nasz sport stał się olimpijski…
I pewnego dnia wziąłem swój sprzęt, zacząłem kopać, uderzać…
Zacząłem intensywnie trenować we wrześniu 2016. Wcale nie było to mądre budowanie kondycji. Moje treningi były ciężkie, jakbym miał 25 lat i przygotowywał się do mistrzostw świata. Trenowałem 6 godzin dziennie. To nie był dobry pomysł, ponieważ odnosiłem sporo kontuzji.
Ale chciałem to zrobić w ten sposób. Chciałem wiedzieć, jak będę się czuł wstając o 5 nad ranem i idąc biegać … Robiąc rzeczy, których już dawno nie robiłem. Fajnie jest mówić, że chcesz jechać na Igrzyska Olimpijskie, ponieważ marzyłeś o tym, ale musisz znaleźć również odpowiedź psychologiczną. Musiałem zadać sobie ból, aby wiedzieć, czy jestem gotowy, aby zrobić to ponownie. Dlatego moje fizyczne przygotowania były intensywne i nie wracałem do sportu w sposób progresywny i inteligentny.
Moje ciało wytrzymało trzy miesiące z większym lub mniejszym bólem. Najpierw naderwałem mięsień prawej łydki, potem mięsień lewego pośladka. Następnie wyjechałem do USA, by trenować. Cierpiałam z powodu uszkodzonego ramienia, które był pokłosiem niefortunnego rzutu. Moje plecy zaczęły mnie ograniczać. Nie mogłem już podnieść nogi. Nie mogłem spać, bo tak mocny odczuwałem ból. Ale podjąłem decyzję 1 stycznia 2017 roku.

Karate od 2000 roku znacznie się zmieniło. Dotyczy to nowych przepisów, jak i stosowanego sprzętu. Co najbardziej zaskoczyło Pinnę w karate po 17 letniej przerwie?

Zmiany są ogromne! Techniki zostały zmodyfikowane, wyposażenie zostało zmienione, sędziowanie jest inne. Nic nie jest takie jak przedtem. Karate tak bardzo się zmieniło! Pozycje są różne, prędkość jest inna, dystans w walce się różni. Na przykład w tamtych czasach używaliśmy naszych nóg w długim dystansie. W dzisiejszych czasach jest dokładnie odwrotnie. Używa się ich znacznie częściej w krótkim dystansie, inaczej trafiłbyś w pustkę, generowanie mocy jest na innym poziomie. Dzisiaj, również uderza się szybciej niż my kiedyś.

Ponadto nowe ochraniacze to dla mnie udręka. Ochraniacz klatki piersiowej mnie uwiera! W zasadzie to cierpię w tym ochraniaczu! Rękawice, które wyglądają jak bokserskie, niepokoją mnie. I nogi … Przez lata trenowałem z chirurgiczną precyzją – techniki nożne, poruszanie, pozycje. I teraz czujesz się jakbyś walczył z dużych kapciach. To jak gra na skrzypcach w rękawicach bokserskich (uśmiecha się).Dla mnie jest to trudne. Kiedy kopałem, miałem celownik w swoich palcach. Już nie mam! Więc muszę się tego na nowo nauczyć, ale nie można tego zrobić za pomocą magicznej różdżki! Potrzebuję czasu. To oczywiście deprymujące. Ale wciąż karate pozostaje sportem, w którym można używać zarówno uderzeń, jak i kopnięć, z przeciwnikiem stojącym przed Tobą i z zastosowaniem założonej strategii. Lubię to.

Christophe swoje dwa pierwsze starty w Premiere League przegrał w pierwszych rundach. Czy było to dla niego deprymujące?

Byłem jednym z najlepszych na świecie, ale dzisiaj jestem żółtodziobem. Muszę wszystkiego nauczyć się na nowo. To tak, jakbyś przeszedł z kartingu na Formułę 1, ale nie możesz się przyzwyczaić do zmian technologicznych. Przejście jest dość trudne, ale to nie jest problem. Byłem na to przygotowany.

Nie nastawiałem się na zwycięstwa w tym roku, ale na dwie rzeczy: po pierwsze, chcę zrozumieć, jak to wszystko działa; po drugie, aby poznać miejsca, w których rywalizacja rankingowa rozpocznie się w 2018 roku. Lubię mieć swoje odniesienie. Tak więc, te dwie porażki dużo mnie nauczyły. Nie tracę czasu.

Powrót na matę spotkał się z falą krytyki. Sporo ludzi uważa, że to nonsens. Jak to widzi i co myśli o tym Pinna:

To bardzo francuskie mówić to “nonsens”! Kto ma prawo mówić, że to nonsens? To całkiem zabawne … Nawet w Rotterdamie, gdzie stoczyłem walkę widmo (nie była zarejestrowana w sportdacie), wszyscy po walce do mnie podeszli. Spotkałem wtedy kilku młodych zawodników, którzy mnie nie znali, a po 5 minutach, gdy ich trener powiedział im: “Hej, to Christophe Pinna” – robiłem sobie z nimi zdjęcia. Nie wzięli pod uwagę mojej porażki! Po prostu pomyśleli, że fajnie jest założyć kimono i wrócić. Tak samo było w Dubaju. To załamujące. Wszyscy wiedzą, że to nie jest łatwe.

Szczerze mówiąc, nie mam ochoty odpowiadać osobom, które mnie krytykują! Nie chcę tracić na to czasu. Wcale mnie to nie obchodzi! Tu nie powinno być krytyki! Masz faceta, który ma marzenie, a ten facet ma odwagę, aby spełnić swoje marzenia. Jako krytykę można by powiedzieć: “Ten facet jest szalony! Marzenia się w nim obudziły”. Ale właśnie takie mówienie to nonsens … Według mnie to czysta ignorancja. Osobom, które tak uważają nie mam nic do powiedzenia.

Inni krytykanci, podstępnie mówią: “Był mistrzem świata. Ma wszystko do stracenia!”. Ale to właśnie jest fundamentalna różnica między nimi a mną.

Ludzie myślą, że się popisuję, ale ja jestem tym, który daje im lekcję pokory. Dla tych, którzy marzyli o Igrzyskach Olimpijskich, noszenie kimona ponownie – jest tylko kwestią odwagi i pokory. Ja jestem tym, kim jestem. Nie jestem tym, kim byłem. Pewnego dnia jesteś mistrzem świata, ale zaraz po zejściu z podium rozpoczniesz nowe życie.

Słyszy się też we Francji: “Zrób drogę dla młodych»!” Nie! Zrób drogę dla najlepszych. Zrób drogę dla tego, który marzy, który jest odważny, aby spróbować mimo wszystkich trudności. To powinno zasługiwać na szacunek.

Jeśli kradnę coś komuś, OK, rozumiem! Ale tylko najlepszy wyjedzie na Igrzyska Olimpijskie, to wszystko! To nie kwestia wieku. Jeśli 20-latkowie nie zdołają być lepsi od mnie – prawie 50-latka, to oni powinni zadawać sobie pytanie, a nie ja. Ja, tylko żyję moim życiem.

Cały czas jest to walka o spełnienie marzeń…

Snujesz pewne marzenia w sypialni, które pozostają w sypialni. Tworzysz także pewne marzenia, które wymagają dużo odwagi, wytrwałości i pracy. Mam marzenie i każdego ranka idę do ciężkiej pracy!

Potrzebujesz też trochę odwagi, aby zacząć od nowa. To nie jest takie oczywiste, to bardzo długa droga. W owym czasie trudno było znaleźć przeciwnika, który mógłby mnie pokonać. W dzisiejszych czasach nie mogę znaleźć przeciwnika, którego ja mogę pokonać. Ale to nie jest dla mnie problem. Wszystko krok po kroku…

Jak widać powrót po 17 latach do rywalizowania na najwyższym poziomie jest okrutnie trudny. Wielki szacunek dla Krzysztofa, że zdecydował się podjąć wyzwanie i zawalczyć o marzenia. Podczas, gdy większość jego przeciwników z ówczesnych czasów pozapuszczało “brzuszki”, on każdego dnia pokonuje siebie, aby osiągnąć ten jeden jedyny cel – medal olimpijski…

Polecam przeczytanie całego wywiadu na www.combat-sports.net, gdzie Christophe m. in. porusza temat swojej porażki z Georgosem Tzanosem, mówi o wyborze trenera, z którym będzie współpracował oraz opowiada o kontuzjach, które nie dają mu swobodnie trenować. Jak sądzicie – zobaczymy Christopha na olimpiadzie?

Share this Post

2 Comments

  1. Christophe -chapeau bas
    Wielki sportowiec i człowiek .

  2. Christophe – WIELKI SZACUN.. POWODZENIA !

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>
*
*